Na pewnym etapie trzeba zadać pytanie, co zrobić, żeby nas się bano
Deklaracja Polski o niewysyłaniu wojsk do Ukrainy była błędna. Pryncypialne zamykanie takiej opcji ograniczyło nasze możliwości manewru w polityce zagranicznej – mówi dr hab. Łukasz Fyderek, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Dlaczego politycy wolą nie być przy stole, niż złożyć deklarację o udziale polskich żołnierzy w misji stabilizacyjnej, która miałaby się rozpocząć po zakończeniu wojny w Ukrainie? Albo inaczej: dlaczego opinia publiczna nie zaakceptowałaby wysłania choćby jednego oficera na Grenlandię? Chodzi o to, co nazywane jest realizmem?
Nie zawsze warto angażować środki w działania, które nie mają dużych szans na przyniesienie korzyści. Czy korzyści z wysłania symbolicznego kontyngentu na Grenlandię przeważałyby nad kosztami – nie wiem. Ale pewien umiar, wstrzemięźliwość lub samoograniczanie swoich działań w polityce zagranicznej są zwykle korzystne. Szczególny czas, w którym żyjemy – czas radykalnej przebudowy struktury stosunków międzynarodowych – skłania do ostrożnego gospodarowania zasobami militarnymi i zobowiązaniami międzynarodowymi. Jesteśmy w czasie przyspieszenia interakcji międzynarodowych i pojawiania się nowych pól rywalizacji i konfliktów. Polska jest państwem średnim i nasze zasoby pozwalają jedynie na ograniczone, miejscowe i punktowe wpływanie na bieg spraw. Stąd konieczność budowania zasobów militarnych, dyplomatycznych i w domenie soft power oraz strategicznego ich użycia we właściwym miejscu i czasie.
Wraz z rozwojem Polski przyszła refleksja na temat...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
