Po prostu peerelowski glina
Sukces i współczesne uwielbienie dla przygód porucznika Borewicza wynikają z faktu, że choć „07 zgłoś się” czerpało inspirację z zachodnich produkcji kryminalnych, to jednak nie kopiowało wprost żadnego znanego wzorca.
Popularność „07 zgłoś się” trwa w najlepsze już od wielu lat, a nawet można powiedzieć, że rośnie z każdym rokiem. Od kilku lat staje się nawet na swój sposób zorganizowana. Liczna grupa fanów skupia się wokół facebookowego profilu „07 zgłoś się – fani” współprowadzonego przez Michała Wojciechowskiego, a raz w roku spotyka się na zlocie – tu z kolei organizatorem jest Piotr Furmanek – w ośrodku wczasowym „Skowronek” pod Augustowem, w którym kręcono trzy odcinki serialu.
A przecież jeszcze nie tak dawno wcale nie wyglądało to tak optymistycznie. Pierwsze próby zorganizowania fanów porucznika Borewicza podjęła dziennikarka „Gazety Wyborczej” Dorota Szymborska. Spotkanie odbyło się w Warszawie 18 października 2003 r. Przyjechali na nie nie tylko Krzysztof Szmagier, Bronisław Cieślak i Ewa Florczak, ale także aktywny wtedy jeszcze na scenie Teatru Narodowego Zdzisław Tobiasz, Tatiana Sosna-Sarno oraz Jerzy Dziewulski. Jednak inicjatywa Szymborskiej nie miała dalszego ciągu. Także wiele innych spotkań wokół serialu, na które zresztą chętnie przyjeżdżał Bronisław Cieślak, choć czasem sygnowane były hasłem „zlot fanów”, miało charakter jednorazowy i nie wytworzyło żadnego fanowskiego środowiska.
Borewicz jak Tytus
Pierwszy zlot z założenia...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

