Polska lekcja, węgierska nadzieja
Wygrać z Fideszem trzeba – i to mocno! Jednakże wygrać trzeba nie tylko w wyborach, ale i po nich.Całkowita zgoda, że natychmiast po objęciu władzy trzeba działać. Rysują się trzy scenariusze.
Drogi Laci,
Kiedy żegnałeś na stronach „Népszava” ubiegły, okropny rok, uznałeś, że to koniec systemu Orbána, że to ostatnie w nim Boże Narodzenie. Nie mogłem wcześniej zareagować, ale reagować trzeba. Pozwól mi jako obywatelowi polskiemu na udzielenie węgierskiej opinii publicznej kilku skromnych rad na podstawie naszych doświadczeń. Albowiem patrząc z okien ekspresu jadącego z Warszawy, znajdzie się kilka wskazań dla Węgrów, którzy – to akurat pewne – stają przed kluczowymi wyborami.
Pierwsza kwestia, zarazem najważniejsza: wygrana wyborów nie jest równoznaczna z przejęciem władzy. U nas w 2023 r. wygrali liberałowie i demokraci w zachodnim rozumieniu. Wyłoniła się wielobarwna koalicja. Po ośmiu latach rządów upadła poprzednia konserwatywna koalicja pod wodzą PiS Jarosława Kaczyńskiego. Przede wszystkim wielkie miasta, młodzież i kobiety przyniosły tę zmianę – i nadzieję: że znowu będziemy żyli w zachodnim systemie, a nie wschodnim samowładztwie, że przywrócone zostanie państwo prawa, że kończymy z korupcją i kradzieżą.
Wolny rząd, niecierpliwe społeczeństwo
Nie zmieniło się tylko jedno. Kraj pozostał społecznie pęknięty i podzielony, aż do dziś, na dwa zwalczające się polityczne obozy. Ten dzisiejszy podział to już nie tyle lewica i prawica, lecz zwolennicy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
