Prawdziwa twarz Ameryki
Różnorodne frakcje występujące w „Falloucie” są odzwierciedleniem lęków i nurtów obecnych w Stanach Zjednoczonych po dziś dzień. Wszystkie zostają bezwzględnie wyszydzone.
Całkiem niedawno na platformie Amazon Prime ukazał się ostatni odcinek serialu „Fallout”, który swobodnie można nazwać fenomenem. Nie tylko eksploruje w nieoczywisty sposób tematy postapokalipsy, lecz jest zarazem jednym z tych nielicznych przypadków adaptacji gier komputerowych, które nie zostały zepsute – zachowano ciężki klimat, niejednoznaczny przekaz i naprawdę czarny humor.
Co ważniejsze, serial jeszcze bardziej niż gry eksploruje warstwę metauniwersum „Fallouta”, pokazując, że jest to historia traum i lęków. Niemniej dla niezaznajomionego z tym uniwersum widza wiele rzeczy może być trudne do przejścia. Nie jest to bowiem pełny patosu świat postapokaliptyczny jak np. Mad Max. To świat, w którym głowy są ostrzeliwane w rytm „I Don't Want to Set the World on Fire”, gdzie walutą są kapsle z Nuka-Coli (kultowy w „Falloucie” napój gazowany), a także miejscem, gdzie hoduje się olbrzymie karaluchy na mięso (o ile wcześniej nie zginie się samemu), a zupa z pcheł jest dokładnie tym, na co wskazuje nazwa. To uniwersum pozbawione sentymentów, jednocześnie brutalne i ironiczne, ale wciąż co też tu dużo mówić – bardzo zabawne.
Początek końca świata
Uniwersum „Fallouta” jest niezwykle rozbudowane, a serial jest jedynie jego zwieńczeniem. Nie będę wnikać tutaj w spory...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
