Upadek giganta gier wideo
EA stało się wręcz podręcznikowym przykładem finansjalizacji przedsiębiorstwa. Nastawienie na osiąganie stabilnych dochodów i zadowolenie akcjonariuszy sprawiło, że firmie brakowało wizji rozwoju.
Świat biznesu we wrześniu 2025 r. obiegła wiadomość o planowanym, największym wykupie lewarowanym w historii. Opiewająca na 55 miliardów transakcja dotyczy jednej z czołowych spółek z branży gier wideo – Electronic Arts. Publiczna dotąd spółka zostanie zdjęta z rynku, a jej nowym, wyłącznym właścicielem stanie się konsorcjum, którego część stanowi fundusz inwestycyjny kontrolowany przez rząd Arabii Saudyjskiej.
Zmiana struktury przedsiębiorstwa zamyka kolejny rozdział w jego historii, która liczy już sobie ponad cztery dekady. To więc dobra okazja, aby przyjrzeć się jej dotychczasowym losom i temu, jak znalazła się tam, gdzie jest. EA to korporacja pełna sprzeczności, jej wielkość dorównuje bowiem pogardzie, jaką darzy ją społeczność graczy. Choć jej gry mają dziesiątki milionów fanów na całym świecie, jest ona jednocześnie posiadaczem niechlubnego, dwukrotnego tytułu „najgorszej firmy roku” organizacji Consumer Reports.
Artyści elektronicznej rozrywki
Trip Hawkins, absolwent Harvardu i wieloletni dyrektor marketingowy firmy Apple, postanowił zająć się wydawaniem gier w najgorszym możliwym momencie. Założył on EA w 1982 – na rok przed zapaścią na rynku gier wideo, kiedy to nadprodukcja gier na konsole sprawiła, że ciężko było znaleźć nabywców na nowe tytuły.
Firmie Hawkinsa udało się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
