Małe krajowe firmy nie mają jak sięgać po większe kontrakty
Sektor morskiej energetyki wiatrowej jako pierwszy w Polsce zaczął na dużą skalę wdrażać w życie ideę local contentu. O efektach tych działań, barierach i szansach mówi „Rz” Dominika Taranko, dyrektor zarządzająca Wind Industry Hub, fundacji działającej na rzecz wsparcia budowy przemysłu i zaplecza usługowego dla sektora wiatrowego.
Jak wygląda na chwilę obecną wdrażanie idei local content w przypadku morskiej energetyki wiatrowej?
Brakuje na gruncie polskiego prawa definicji i metodyki kalkulacji (nad którymi obecnie pracuje zespół w MAP), ale można szacować, że w I fazie offshore, na etapie realizacji inwestycji, będzie to do 15 proc., a w całym cyklu życia projektu, czyli włączając utrzymanie, możemy liczyć na ponad 20 proc. Przy czym widać progres w kolejnych projektach. Te rozpoczynane najwcześniej mają nieco niższy poziom, jeśli chodzi o polski komponent w zawartych kontraktach. Widać, że rynek uczy się tego w praktyce.
Czy proces przyspiesza? Założenia przyjęte w porozumieniu sektorowym mówią o dojściu do 45–50 proc. już w II fazie inwestycji.
Zdecydowanie tak. Teraz widać już dużą różnicę, jeśli chodzi o zrozumienie z obu stron – inwestorów i wykonawców. Zlecający projekty są zdeterminowani, by aktywować krajowe łańcuchy dostaw, nawiązują dialog z potencjalnymi podwykonawcami, normą są konferencje czy spotkania dla dostawców, na których ogłaszane są harmonogramy prac, oczekiwania inwestorów, wymagania techniczne czy technologiczne itd. To zwiększa szanse dla polskich firm. We wszystkich działach zakupowych po stronie deweloperów pojawiły się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
