Majstrowanie przy wyborach
Senacki projekt oddaje ministrowi sprawiedliwości klucze do obsady administracji wyborczej, wygasza kadencję 100 komisarzy na rok przed wyborami i de facto dyskwalifikuje 3 tys. sędziów z pełnienia funkcji wyborczych.
Słowo senatus wywodzi się od łacińskiego rzeczownika senex, oznaczając „starca”. Dosłownie zaś znaczy „rada starszych”. Tymczasem polski Senat miast konserwować dobre rozwiązania ucieka się do rewolucji. Czy rewolucji nad urną? Jeszcze nie, ale wiele wskazuje na to, że projekt senatorów Koalicji Obywatelskiej może głęboko przeorać kodeks wyborczy, a jego pomysłodawca senator Waldy Dzikowski może stać się nie senatorem, ale destruktorem jednej z podstawowych funkcji w demokracji, czyli wolnych wyborów nadzorowanych przez niezależne organy.
Projekt przewiduje bowiem przywrócenie wyłącznie sędziowskiego modelu komisarzy wyborczych, redukcję ich liczby ze 100 do 49, natychmiastowe (!) wygaszenie kadencji obecnych komisarzy oraz – co najbardziej rewolucyjne – przekazanie ministrowi sprawiedliwości kompetencji do zgłaszania kandydatów na komisarzy. Nazwijmy rzecz po imieniu: to jest przebudowa infrastruktury wyborczej na rok przed wyborami parlamentarnymi. Cui bono?
Uzasadnieniem projektu są nieprawidłowości stwierdzone w wyborach prezydenckich 2025 r. Tyle tylko, że kolejne jednostki prokuratury, którym polecono ściganie członków obwodowych komisji wyborczych na pęczki umarzają postępowania wszczęte – tak, nie obawiam się tego słowa – pod zapotrzebowanie publiczności. Znów wracamy do Rzymu, ale nie do Senatu, a na eliptyczne areny amfiteatrów. Laurów jednak senator...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)