Pokój zamiast totalnego zniszczenia
Aż trudno uwierzyć, że za odblokowanie cieśniny Ormuz prezydent USA zgodził się na negocjacje, których scenariusz napisała Islamska Republika Iranu. A są w nim: zniesienie wszystkich sankcji, odszkodowania za wojnę i prawo do wzbogacania uranu.
Może nie było jak w hollywoodzkim filmie, zegar nie zatrzymał się sekundę przed wybuchem bomby. Ale było blisko takiej sytuacji. Kilkadziesiąt minut przed upływem ultimatum Donalda Trumpa, którego niespełnienie miało się skończyć zniszczeniem irańskiej cywilizacji, było już właściwie pewne, że dojdzie do odblokowania cieśniny Ormuz i rozejmu.
To, że rozejm wchodzi w życie „natychmiast” okazało się dziesięć minut przed wskazaną przez amerykańskiego prezydenta godziną wielkiego uderzenia w Iran.
Zdaniem Pakistańczyków, którzy wystąpili w roli ratowników ostatniej szansy, wstrzymanie ognia ma dotyczyć wszystkich działań wojennych w regionie i trwać dwa tygodnie. W tym kontekście wymienili w szczególności Liban, cel zakrojonej na dużą skalę operacji Izraela – sojusznika Stanów Zjednoczonych. Izraelczycy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)