Orbán sfałszował historię Węgier
Po 16 latach nieprzerwanych rządów Fideszu centrum Budapesztu stało się ołtarzem ku czci i chwale węgierskiego narodu. Zbrodnie starannie schowano.
Żaden turysta nie może go przegapić. Nawet ten, który wpadł do węgierskiej stolicy na jeden czy dwa dni. Stoi u wejścia do Placu Wolności, na środku drogi łączącej kluczowe atrakcje miasta: Bazylikę Świętego Stefana i budynki Parlamentu. Memoriał ku czci Ofiar Niemieckiej Okupacji to postać Archanioła Gabriela, na którego rzuca się orzeł: symbol Trzeciej Rzeszy. Ofiara jest do pasa owinięta w togę, za nią stoi częściowo połamana kolumnada: jasne odwołanie do spuścizny starożytnego Rzymu, której powiernikami mieliby być rzekomo Węgrzy. Archanioł trzyma też w ręku symbol odwołujący się do chrześcijaństwa: Koronę Świętego Stefana, pierwszego króla Węgier. Przesłanie jest jasne: oto kraj był czysty jak łza, który niesłusznie stał się celem obcej agresji.
Monument wzniesiony na polecenie Viktora Orbána w 2014 r. wywołał ogromne protesty, w szczególności organizacji żydowskich. Tuż obok pomnika można też zobaczyć chronione folią zdjęcia już nie symbolicznych, ale bardzo konkretnych ofiar – Holokaustu. To zbrodnie dokonane w przytłaczającej większości rękami węgierskiej administracji i służb porządkowych.
Kamienice należały do zamordowanych
Reżim Orbána wydał często pochodzące z unijnych funduszy miliardy na odbudowę zniszczonych w czasie drugiej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
