Nie mylmy kadencji z dynastią
Gdyby kierować się logiką wywodu prof. Marka Dobrowolskiego, „dublerstwo” udzielałoby się w nieskończoność każdemu kolejnemu sędziemu Trybunału Konstytucyjnego niczym klątwa.
Prof. Marek Dobrowolski w artykule opublikowanym na łamach „Rzeczpospolitej” sformułował tezę, że skoro Mariusz Muszyński był „dublerem”, a w jego miejsce została wybrana kolejna osoba przez Sejm X kadencji, to ów nowy sędzia, na zasadzie swoistego dziedziczenia, staje się kolejnym „dublerem”. Teza ta nie ma pokrycia w polskim prawie i zdaje się mylić republikańską zasadę kadencyjności z monarchicznym dziedziczeniem tytułów.
Pojęcie „dublera” w TK nie jest etykietą przypisywaną konkretnemu fotelowi sędziowskiemu raz na zawsze. „Dubler” to osoba, która bezprawnie zajmuje stanowisko sędziego TK obsadzone uprzednio poprzez legalny wybór sędziego.
Innymi słowy, „wybór” dublera jest nieskuteczny, póki trwa kadencja „dublowanego”,...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)