Biznes z nadzieją patrzy na local content
To szansa, potężny impuls, który będzie napędzał firmy i ich rozwój – oceniają szefowie prywatnych polskich przedsiębiorstw. – Ważne teraz, żeby to nie zostało tylko na papierze – zastrzegają.
Rząd uroczyście ogłosił w czwartek start programu „Local content, po pierwsze Polska”. Organizatorzy przetargów i zamówień finansowanych z pieniędzy publicznych, a więc spółki skarbu państwa, instytucje państwowe, ale też samorządy, tam, gdzie się da, będą teraz sięgać po polskie firmy, także prywatne. To wśród nich, z poszanowaniem zasad unijnych, będą w pierwszej kolejności szukać wykonawców swoich inwestycji.
Skorzystają firmy i gospodarka
– Przyjęta definicja komponentu krajowego jest syntetyczna i klarowna. To dobrze, dzięki temu unikniemy dyskusji interpretacyjnych. To bardzo potrzebne działanie, pamiętajmy, że polski rynek zamówień publicznych jest wart ponad 330 mld zł rocznie, czyli więcej, niż 9 proc. PKB – komentuje dla „Rzeczpospolitej” Joanna Makowiecka-Gatza, prezes Pracodawców RP.
Tłumaczy, że w interesie polskich firm i polskiej gospodarki jest to, aby w jak największym stopniu zamówienia realizowały właśnie krajowe przedsiębiorstwa. – Pracodawcy RP od początku popierali proces repolonizacji polskiej gospodarki i aktywnie uczestniczyli w pracach nad wypracowaniem dzisiaj ogłoszonej definicji. Ważne jest to, że działanie rządu w tym obszarze odbywa się z poszanowaniem zasad wspólnotowych, a kluczowe w powodzeniu projektu będzie odejście od dzisiaj dominującego kryterium, jakim jest najniższa cena – wskazuje szefowa...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
