Redukcja emisji za wszelką cenę? Co wynika z propozycji rewizji MSR
1 kwietnia Komisja Europejska zaproponowała odejście od kasowania uprawnień do emisji zgromadzonych w Rezerwie Stabilności Rynkowej. To wstęp do zmian w architekturze europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji, które umożliwiłyby odzyskanie konkurencyjności przez gospodarki państw UE.
To, co jeszcze rok temu brzmiałoby jak primaaprilisowy żart, stało się faktem – Komisja Europejska (KE) zaproponowała, aby odejść od kasowania uprawnień do emisji zgromadzonych w Rezerwie Stabilności Rynkowej (ang. Market Stability Reserve – MSR). Jednozdaniowa propozycja legislacyjna nie brzmi spektakularnie i bez dalszych działań sytuacja na rynku ETS pozostanie „po staremu”. To jest jednak tylko pozór, bo propozycja KE to w istocie niezbędny pierwszy krok do wprowadzenia nowych rozwiązań zarówno w MSR, jak i w ETS.
Jak działa MSR?
W idealnym świecie energetyka i przemysł dekarbonizują się tak szybko, jak założyli to sobie twórcy systemu, czyli osiągają neutralność klimatyczną do 2040 r., a podaż uprawnień odpowiada popytowi. Na skutek kryzysu ekonomicznego z lat 2008-2010 spadek emisyjności europejskiej gospodarki był tak szybki, że wytworzyła się nadwyżka uprawnień do emisji. Chcąc przywrócić presję systemu na dalszą dekarbonizację od 1 stycznia 2019 r. uruchomiono MSR. W tym samym czasie uprawnienia do emisji uzyskały status instrumentu inwestycyjnego. Dlatego też znacząca pula uprawnień do emisji spoczywa na długoterminowych rachunkach funduszy inwestycyjnych – „widzi” je MSR, a nie jednostki rozliczające się ze swoich emisji, co winduje ceny.
Co roku KE publikuje dane nt. liczby uprawnień na rynku (tzw. TNAC),...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
