Najważniejsza lekcja z Krakowa
Słabością KO jest Polska niemetropolitalna. Teraz okazuje się, że partię zaskakują potrzeby i aspiracje mieszkańców dużych miast. Ani PiS nie musi rozumieć ich lepiej, ani klocki domina nie muszą upaść od razu. Ale widzimy, gdzie realnie może zajść zmiana.
Przyjechałam do Krakowa w dniu referendum, ale nie po to, by je relacjonować. Zostałam zaproszona do dyskusji o Ignacym Daszyńskim, który jest patronem 2026 r. Była słoneczna niedziela, znalazłam się na Kazimierzu i Starym Mieście. Minęłam trzy lokale „wyborcze”: nie ustawiały się przed nimi kolejki, właściwie nikogo tam nie było; widziałam jedną osobę, która wchodziła do budynku. Wąskie ulice wypełnili kibice Wisły Kraków (wygrała 2:0 z Pogonią Siedlce). Miasto zwiedzali turyści z całego świata. Nie czułam referendalnej gorączki. Wszystko po staremu. Być może w mniej turystycznych dzielnicach usłyszałabym żywe rozmowy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)