Nie ma dzisiaj czasu na miłość
Funkcjonujemy przeciążeni tempem, wydarzeniami, informacjami, miłość stała się kolejnym bodźcem, nie mamy na nią czasu i siły – mówi Barbara Wysocka, która w Operze Narodowej reżyseruje „Romea i Julię”. Premiera 13 czerwca.
Czy muzyka operowa dodaje coś Szekspirowi, czy też ujmuje?
Nigdy nie powiedziałabym, że w operze muzyka coś ujmuje, kiedy jednak podstawę dzieła stanowi dobra literatura, mocny tekst dramatyczny, wyzwanie dla kompozytora jest ogromne. Zdarza się, że libretto bardzo odbiega od oryginału, że skupia się na jednym wątku z pominięciem pozostałych, lub że muzyka oddaje tematy dosłownie lub wybiórczo.
Jak jest w przypadku „Romea i Julii”? Jakie Charles Gounod wyciąga wątki, gdzie wzmacnia akcenty, co dla niego było najważniejsze i inspirujące w dramacie Szekspira?
Mówi się, że ta opera powstała wokół duetów Romea i Julii, że od nich Gounod zaczął pracę nad swoim dziełem – bardzo skupił się na wątku miłosnym i to czuje się w jego muzyce. Natomiast dla mnie najciekawsza u Szekspira jest ciemna strona opowieści, strona przemocy, walki, konfliktu i odrzucenia tej miłości przez świat, który trwa w wojnie od tak dawna, że obie strony nie pamiętają już, dlaczego walczą.
Dramat Szekspira jest właściwie w całości oparty na takich ostrych kontrastach.
Jest taka kwestia Romea: „Love is heavy and light, bright and dark , hot and cold, sick and healthy, /asleep and awake – it’s everything/except what it is!”. To piękny i bardzo prawdziwy opis miłości – trudnej, bolesnej, takiej, która musi pokonać przeszkody. To miłość,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
