Izrael walczy o turystów. Nie chcą wracać
Władze Izraela przeznaczyły 20 mln dol. na kampanię, która ma przekonać turystów, że jest bezpieczny. Na razie efekty są jednak ograniczone. Po wojnach z Hamasem i Iranem ruch odbudowuje się znacznie wolniej od oczekiwań.
Z lotniska Ben Guriona w Tel Awiwie wprawdzie odlatują samoloty, ale podróżują nimi prawie wyłącznie sami Izraelczycy. Z Warszawy do dawnej izraelskiej stolicy latają – codziennie LOT i Wizz Air oraz nieregularnie El Al. Odbywają się także loty czarterowe samolotami wynajętymi przez grupy izraelskie. – Przed konfliktem lataliśmy z Warszawy do Tel Awiwu nawet trzy razy dziennie. Teraz takiego popytu nie ma – mówi Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u. A był to bardzo dochodowy kierunek polskiego przewoźnika i ważne źródło pasażerów przesiadkowych. Teraz profil podróżnych zmienił się i wyraźnie widać, że szukają oni niższych cen. Dowodzi tego wypełnienie samolotów. W piątkowym rejsie Wizz Aira do Tel Awiwu było na pokładzie 228 osób, w B737 MAX LOT-u – 80.
Izraelowi, który nie zrezygnował z atakowania Libanu, bardzo jednak zależy na tym, by po raz kolejny przekonać zagranicę do miejscowych atrakcji. Promuje więc...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
