Sądy nie mogą zamykać oczu na argumentację TK
Brak publikacji wyroków Trybunału Konstytucyjnego nie wyklucza uwzględniania zawartej w nich oceny przez sądy administracyjne przy rozstrzyganiu sporów – podkreśla prof. Antoni Hanusz, główny specjalista w Biurze Orzecznictwa NSA, sędzia NSA w stanie spoczynku.
Spór wokół statusu Trybunału Konstytucyjnego (TK) negatywnie odbija się na całym systemie prawa. Jest wiele spraw, które dotyczą zwykłych obywateli i firm, a orzeczenia Trybunału są dla nich korzystne. Nie są jednak publikowane. Co to oznacza?
Trzeba zacząć od tego, że spór jako uzewnętrzniony etap nieporozumienia lub konfliktu, przejawiający się w polemice między osobami mającymi różne poglądy i oceny rzeczywistości lub zatarg o coś istotnego, jest rzeczą naturalną i nieuniknioną. Natomiast czym innym jest spór prawny. Jest rodzajem sporu, w którym argumenty stron muszą być oparte na obowiązujących przepisach prawnych. Dlatego spór wokół pozycji TK musi przede wszystkim uwzględniać treść art. 7 konstytucji, zgodnie z którym organy władzy państwowej działają na podstawie i w granicach prawa. Dopóki więc nie wzruszy się tak sformułowanego domniemania interpretacyjnego nie można uznać, że konkretny organ władzy publicznej nie działa legalnie, a jego orzeczenia nie wywołują skutków prawnych w granicach przyznanych mu kompetencji.
Jednak status TK jest podważany.
Trzeba podkreślić, że w odniesieniu do TK brak jest w systemie prawa regulacji określających tryb, w którym można zakwestionować legalność jego istnienia, działania i w konsekwencji...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
