Wyspa rozdarta z powodu UE
Islandię zapewne szybko by przyjęto do Unii Europejskiej. W przeszłości w ciągu jednego dnia zamknęła jedną trzecią rozdziałów negocjacji. O tym, czy będzie chciała je wznowić, zadecyduje sierpniowe referendum.
– Największa grupa imigrantów na Islandii to Polacy. Toczyłam dyskusje z wieloma z nich. Mówią: „nie wstępujcie do Unii Europejskiej”. Są między innymi zaniepokojeni unijną polityką imigracyjną, ostrzegają, że to kompletne fiasko – mówi „Rzeczpospolitej” Dilja Mist Einarsdóttir, posłanka do Althingu, islandzkiego parlamentu, z Partii Niepodległości, najsilniejszego ugrupowania w opozycji, przeciwnego staraniom o członkostwo.
– Imigranci sprzeciwiają się imigracji? – pytam.
– Polscy imigranci na Islandii odnoszą duże sukcesy. Dobrze się integrują. Wiele zyskujemy dzięki ich obecności. Nie moglibyśmy się bez nich obyć – odpowiada polityczka głównej partii opozycyjnej. Jej szwagier jest Polakiem.
Szefem parlamentarnego Komitetu Spraw Zagranicznych, w którym zasiada i Einarsdóttir, jest urodzony w Polsce Paweł Bartoszek. On jest zdecydowanym zwolennikiem wstąpienia do UE. Jego partia, centrowa, liberalna Vidreisn, nawet powstała (w 2016 r.) głównie z powodu UE. Islandia prowadziła negocjacje akcesyjne od 2009 r., ale po wyborach w 2013 r. nowa koalicja (z udziałem Partii Niepodległości) je przerwała i nie chciała nawet przeprowadzić referendum w sprawie ich kontynuacji. Przeciwnicy zejścia z kursu ku Unii protestowali pod parlamentem. Jedną z konsekwencji tych protestów było...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
