Miłosz, być może największy poeta
Lubiłam jego niespokojny intelekt – mówi Cynthia Haven. 30 czerwca przypada 115. rocznica urodzin poety, noblisty.
Jak odkryłaś dla siebie Czesława Miłosza?
Studiowałam u Josifa Brodskiego na Uniwersytecie Michigan. To był człowiek tak dla mnie ważny, że mogę o nim powiedzieć, iż zmienił moje życie. Kiedy zmarł w 1996 r., zaczęłam ponownie czytać jego niektóre eseje. Na pewno pamiętasz, że znajduje się w nich słynne zdanie o Miłoszu, że jest „jednym z największych poetów naszych czasów, być może największym”. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, w jakim miejscu na ziemi żyje ten wzór poety. Ku mojemu zaskoczeniu odkryłam, że mieszka po drugiej stronie Zatoki Kalifornijskiej, niedaleko mnie. Pomyślałam: „Czemu nie znaleźć pretekstu, żeby przeprowadzić z nim wywiad?” Tak też zrobiłam i w 2000 r. dwukrotnie umówiliśmy się na rozmowę. Moje wywiady okazały się jego ostatnimi w Stanach Zjednoczonych, zanim na zawsze wrócił do Polski.
Co było dla Ciebie ważniejsze – rozmowa o poezji czy o życiu?
Trudno powiedzieć. Poznanie kogoś osobiście utrwala obraz tej osoby, sprawia, że nabiera on intensywniejszych barw. Nawiązuje się bliższą więź, a wtedy nasz rozmówca staje się kimś więcej niż nazwiskiem na stronie czy postacią z artykułu prasowego.
Lubisz powtarzać, że Miłosz jest największym poetą amerykańskim, tyle, że pisał po polsku. Jesteś przekonana, że Kalifornia,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)