Nasza Unia, której nie znamy
W czasach wojny hybrydowej i zagrożeń informacyjnych europejska edukacja obywatelska powinna być traktowana jako jedno z kluczowych narzędzi polityki bezpieczeństwa – pisze politolożka z ISP PAN.
Na zajęciach ze studentami kierunku zarządzanie i socjologia w biznesie i mediach na renomowanej polskiej uczelni pytam: „Kto z państwa wie, że oprócz obywatelstwa krajowego posiada również obywatelstwo Unii Europejskiej i co z niego wynika?”. Cisza. Nikt nie podnosi ręki. Tłumaczę zatem, że obywatelstwo Unii ma charakter dodatkowy w stosunku do obywatelstwa krajowego i posiada je każdy obywatel państwa członkowskiego UE. Gdy pytam, czy wiedzą, jakie prawa przysługują im z racji bycia obywatelami Unii, sala nerwowo wzrusza ramionami. Gdy wyjaśniam, że zarówno prawo do swobodnego przemieszczania się po całej UE, prawo wyborcze do Parlamentu Europejskiego, ochrona dyplomatyczna i konsularna w krajach trzecich, w których nie ma polskiej placówki, a także prawo składania skarg do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich – dla studentów to szczere zaskoczenie. Dla mnie z kolei to już nie jednorazowa anegdota, tylko smutny, powtarzalny wzór.
Jako że zbliżamy się do dziesiątej rocznicy referendum brexitowego (23 czerwca 2016 r.) – momentu, w którym deficyt elementarnej wiedzy o UE połączył się z agresywną kampanią antyunijną, doprowadzając Wielką Brytanię do brexitu – warto zapytać, czy Polska wyciągnęła z tego doświadczenia jakąś lekcję. Wspomniane wyżej zakłopotanie studentów...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
