Polska nie jest gotowa na wojnę
Rządzący snują wizję wielkiej armii. Problem w tym, że nawet obecną, mniej liczną, nie potrafimy dobrze zarządzać. Stanowiska rezerwistów, a nawet żołnierzy w służbie czynnej są przydzielane bez uwzględnienia zdolności i mocnych stron kandydatów.
Przez sześć lat służyłem w Wojskach Obrony Terytorialnej. Gdy zapisywałem się do formacji, jeszcze jako uczeń technikum, miałem swoją pierwszą styczność z Wojskowym Centrum Rekrutacji (wtedy Wojskową Komendą Uzupełnień). Podczas rozmowy z podoficerem, który odpowiadał za przyznanie mi odpowiedniego stanowiska, usłyszałem pytanie, czy lubię rozmawiać przez telefon. Odpowiedziałem, że nie, na co żołnierz zareagował niezadowoloną miną: „W takim razie radiotelefonista odpada”.
Choć od tych wydarzeń minęło w tym roku siedem lat, to niestety niewiele w tym aspekcie zmieniło się w Wojsku Polskim. Co warto podkreślić, mój przypadek wcale nie był jeszcze taki zły – wszak starano się dopasować moje upodobania. Gdy przez kilka lat obserwowałem kolegów i koleżanki z różnych kompanii, miałem wrażenie, że istnieją jakieś nieoficjalne zawody w tym, kto przydzieli najdrobniejszą kandydatkę na etat celowniczego karabinu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)