Purple kochają koncerty
To nie koniec Deep Purple. Nie będzie ostatniego koncertu jak u Black Sabbath – mówi Roger Glover, basista zespołu.
Dwa lata po płycie „=1” okazuje się nowy album Deep Purple zatytułowany „SPLAT!”. Zespoły z takim dorobkiem jak wasz nie wydają często płyt, tym bardziej tak energicznych i zaskakujących. W czym tkwi sekret zespołu, który na scenie jest od 1968 r.?
Mamy cały czas coś do powiedzenia. Byłoby nam głupio wyjechać w trasę koncertową bez nowego albumu. Wiem, że wiele zespołów gra koncerty, nie prezentując premierowych kompozycji, ale my tak nie chcemy. Wciąż mamy sporo do zaoferowania publiczności. Dzisiaj tworzy się nam oraz gra nawet lepiej niż wcześniej.
„SPLAT!” to dwudziesty czwarty studyjny album w karierze Deep Purple i szósty od 2013 r., od albumu „Now What?!”, wyprodukowanego przez Boba Ezrina (znanego ze współpracy m.in. z Lou Reedem, Alice Cooperem, Aerosmith, Kiss, Pink Floyd, Peterem Gabrielem), który miał być waszym pożegnalnym albumem. Skąd ten nagły przypływ energii?
Deep Purple to partnerstwo. Czasem ja piszę, czasem piszą wokalista Ian Gillan, perkusista Ian Paice, klawiszowiec Don Airey czy nasz najnowszy nabytek – gitarzysta Simon McBride, ale też pomaga nam producent Bob Ezrin. Przy tych ostatnich kilku albumach to naprawdę koledzy nadawali kierunek grupie. Kiedy pracujemy nad muzyką, Ian Gillan już pisze teksty, pisze te swoje historie, on ma masę pomysłów. Wszyscy są bardzo...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
