W miejscu, które obraca mózg
Ktoś kogoś okrada! Ale dlaczego ludzie nie reagują? Może to jakaś reklama? Dopiero po chwili dochodzi do mnie, że widzę instalację artystyczną. W Ołomuńcu uświadomiłam sobie, jak bardzo odwykliśmy od obecności sztuki w codziennej przestrzeni.
Każdemu chyba zdarzyło się mieć ochotę, by znaleźć się „zupełnie gdzie indziej”. Poznać nieznane rejony, doświadczyć egzotyki, ruszyć w nieznane ostępy. Pora więc chyba wsiadać w samolot i lecieć na drugi koniec Europy lub na odległą, tropikalną wyspę, prawda? Otóż niekoniecznie. Wystarczy krótka podróż z Polski, żeby znaleźć się w miejscu, gdzie weekend nabiera nowych barw – nie ma pośpiechu, za to pojawia się przeświadczenie, że każdy spacer, każdy posiłek i każda wycieczka składają się na spójną, intrygującą przygodę. Nawet jeśli ktoś czuje, że „był już wszędzie i oglądał wszystko”, to stykając się z tym miejscem, dojdzie do wniosku, że „takie rzeczy” mało które ludzkie oko widziało.
Ołomuniec nie ma w sobie nic z turystycznej oczywistości. Nie świeci jak Praga, nie przyciąga tłumów jak Wiedeń, nie funkcjonuje w zbiorowej wyobraźni jako punkt obowiązkowy środkowoeuropejskiej pielgrzymki. Przyjeżdża się tu trochę mimochodem, „po drodze”, zatrzymujemy się nie dlatego, że taki był plan, ale „tak jakoś wyszło”, raczej z przypływu nagłej ciekawości, a nie z konieczności odhaczenia konkretnych zabytków.
Nawet dla pociągów nie jest to miejsce docelowe, lecz krótki przystanek na drodze prowadzącej do innych, „ważniejszych” stacji. Tymczasem już kilka kroków od dworca zaczyna się coś, co...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

