Naukowa deklaracja niepodległości
Brak własnego państwa stworzył fenomen polskiej nauki na uchodźstwie, która na zawsze pozostawiła symbol Ojczyzny wpisany do tablicy Mendelejewa.
Zamiast o laboratorium mówiono o „lekcjach szycia”, „próbach chóru” albo „schadzkach literackich”. Wykłady zapisywano jak przepis na zupę albo domowe lekarstwo. Sprzęt laboratoryjny musiał być w pełni mobilny. Szkło, odczynniki i palniki spirytusowe trzymano w specjalnych, łatwych do transportu kufrach podróżnych lub ukrywano wewnątrz fałszywych ścian. Aparaturę rozstawiano tuż przed zajęciami i pakowano natychmiast po ich zakończeniu. Na stołach obok probówek zawsze leżały rozłożone karty do gry i nuty oraz stały filiżanki z kawą.
W razie pukania do drzwi studenci mieli wyznaczone role – w ciągu kilkudziesięciu sekund odczynniki lądowały pod łóżkiem lub w skrytkach, a zgromadzeni przy stole udawali huczne imieniny, wieczór brydżowy lub próbę muzyczną. Zapach chemikaliów tłumiono natychmiastowym parzeniem mocnej kawy, paleniem tytoniu lub rozlewaniem intensywnych perfum.
Maskowanie laboratoriów i pracowni naukowych przed carską tajną policją było majstersztykiem konspiracji, logistyki i improwizacji. O ile wykład humanistyczny wymagał jedynie pokoju, krzeseł i książek, o tyle nauki matematyczno-przyrodnicze – na które uczęszczała m.in. Maria Skłodowska – wymagały odczynników, probówek, mikroskopów i pieców. Wykrycie takiego sprzętu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)