Sama flaga nie wystarczy
Niemcy to nie są nadludzie. Jeśli amerykański żołnierz będzie śmiały, dobrze zorganizowany i rzutki, może pokonać niemieckiego wroga – tak amerykańscy oficerowie motywowali swoich żołnierzy do walk w Afryce Północnej.
Grało radio. 24-letni porucznik Maurice Britt „Footsie” ku swemu zaskoczeniu usłyszał głos prezydenta Franklina Delano Roosevelta, który oznajmiał, że inwazja na Afrykę Północną już się rozpoczęła. „Zorientowaliśmy się, że trochę się pospieszył – wspominał później Britt. – Przecież byliśmy jeszcze 13 kilometrów od brzegu”. Potem blondwłosy Britt – prawie sto kilo wagi – zajął miejsce w barce, a ta nareszcie wyruszyła w stronę plaży.
Jak okiem sięgnąć, morze było upstrzone transportowcami. Britt należał do wchodzącego w skład 3. Dywizji 30. Pułku Piechoty, którego dewiza brzmiała: „Nasz kraj, nie my sami”. Był jednym z 35 tysięcy amerykańskich żołnierzy regularnej armii w Zachodnim Zgrupowaniu Operacyjnym dowodzonym przez generała George’a S. Pattona, jednym z trzech korpusów, które atakowały Maroko Francuskie i Algierię w trzech sektorach mierzącego ponad półtora tysiąca kilometrów wybrzeża, ciągnącego się od Safi nad Atlantykiem aż po Algier. Pierwsi Amerykanie skierowani do walki z państwami Osi przybyli w krytycznym momencie wojny. Po paśmie oszałamiających sukcesów w walce z brytyjską 8. Armią w roku 1941 i sporej części 1942 generał Erwin Rommel i jego sławetny Afrika Korps znaleźli się w defensywie na skutek porażki poniesionej pod Al-Alamajn.
W sumie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


