Powstanie Warszawskie – cena wolności, testament pokoju
Odkąd pamiętam, w moim domu rodzinnym Powstanie Warszawskie było niczym stały i bardzo szanowany członek rodziny, który zawsze zajmował u szczytu stołu niewidzialne krzesło.
Powstanie „przechodziło” przez każde imieniny, wsiąkało w wigilijny opłatek i niedzielny rosół, niezależnie od tego, czy spędzałem z rodzicami ten czas u jednych czy u drugich dziadków. Rozmowy o lecie 1944 r. nie były jedynie zbiorem oderwanych wspomnień z walczącego Mokotowa, Starego Miasta, Żoliborza czy Woli. Były wspólnym odziedziczonym oddechem, rodzajem podskórnego cienia, który kładł się na każdym naszym spotkaniu.
Spoglądałem na moich dziadków, ich rodzeństwo, kuzynów i przyjaciół jak nieustannie mieszają wspomnienia radosne i bardzo smutne. Wybuchali śmiechem, czasami coś podśpiewywali. Ale nagle potrafiła też zapanować przeszywająca cisza. Babcia wstawała i wychodziła do kuchni, gdzie widziałem, że wyciera łzy z oczu. Dziadek błądził spojrzeniem po pustej ścianie, najwyraźniej nie potrafiąc się wyrwać z labiryntu bolesnych wspomnień. Drugi, ten od strony ojca, w takich chwilach nerwowo i gwałtownie skręcał na bezpieczniejsze tory rozmowy.
Kiedyś, jak to bywa u niewiele rozumiejących dzieci, zapytałem go, ilu zabił Niemców. Stary człowiek spojrzał na mnie lodowatym wzrokiem. Mimo że kulał – to była jego pamiątka po powstaniu – raptownie wstał z fotela i z nieskrywanym gniewem rzucił w moim kierunku: „takich pytań nigdy i nikomu się nie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
