Jesteśmy głusi na zagrożenia
Gdy rosyjska rakieta wleciała do Polski, nie wszędzie zawyły syreny i nie wysłano komunikatów RCB. Stać nas na monitorowanie, jak lecą rakiety, ale ciągle nie potrafimy powiadomić ludności cywilnej o ataku z powietrza.
W czwartek o godz. 3.50 niektórych mieszkańców Lubelszczyzny obudził alarm przeciwlotniczy. Jak podało MSWiA, po 13 minutach został on odwołany. – System wczesnego ostrzegania i alarmowania ludności cywilnej został uruchomiony zgodnie z dyspozycją Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. RCB działało z kolei w oparciu o informacje i komunikaty przekazane przez Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych o zagrożeniu uderzeniami z powietrza – powiedział Marcin Bubicz, rzecznik Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie.
Około godz. 3.50 syreny alarmowe słychać było m.in. w Zamościu, Krasnymstawie, Szczebrzeszynie i Lublinie, ale nie w miejscu, gdzie rakieta upadła, a także na przykład w Chełmie.
Dlaczego Chełm pominięto? Odpowiedź znajdujemy w komunikacie miejscowych urzędników. W nocy służby odebrały z sieci radiowej wojewody lubelskiego komunikat o potencjalnym zagrożeniu. „Zgodnie z procedurą, równolegle dla takiego komunikatu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa powinno wysłać wiadomości SMS do mieszkańców znajdujących się na terenie objętym zagrożeniem. Takich informacji nie wysłano. W związku z tym służby...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
