Francja już nie elegancja
Paryż kontroluje aż jedną trzecią światowej sprzedaży luksusowych perfum, klejnotów czy mody. Ale przychody branży spadają z powodu pogorszenia się wizerunku kraju.
– Jak to jest, że tak dokładnie opisujesz proces wytwarzania perfum – pytam przewodniczkę po zakładzie Fragonard w Grasse, miasteczku uznawanym tradycyjnie za stolicę pięknych zapachów w środku Prowansji. Ale dziewczyna nie traci rezonu. – Wiesz, jak się robi perfumy, wie każdy – odpowiada.
A jednak niewielu jest producentów na świecie, którym udaje się sprzedać flakoniki z perfumami za taką cenę, jakiej domaga się Chanel, Guerlain, Lancôme, Dior czy właśnie Fragonard. Francja pracowała na to wieki. Dokładnie prawie cztery stulecia. Stała się symbolem luksusu, gdy z jednej strony powołane przez Burbonów królewskie manufaktury doszły do perfekcji w produkcji wielu wyrobów rzemieślniczych i dekoracyjnych, a z drugiej dwór Ludwika XIV w Wersalu stał się niedoścignionym wzorem dla całego świata.
Luksus dla mas
W latach 80. i 90. XX wieku wiele relatywnie niewielkich domów mody zostało przejętych przez kilka megagrup. Największą z nich jest LVMH (Louis Vuitton Moët Hennessy) należący do jednego z najbogatszych ludzi na świecie, Bernarda Arnault. Poprzez żmudny proces przejmowania rywali stał się właścicielem...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
