Polskie dochodowe budynki mnożą pieniądze czeskich inwestorów
Brak podobnych do naszego polskich funduszy to kwestia legislacji. Nie sądzę, by wasi inwestorzy różnili się od czeskich i mieli obiekcje, by inwestować w nieruchomości komercyjne – mówi Jaroslav Kysela, członek zarządu Investiki.
Założona w 2015 r. Investika prowadzi w Czechach kilka funduszy, w tym jeden inwestujący w nieruchomości komercyjne: z niskim progiem wejścia, dostępny dla inwestorów detalicznych. To coś, czego w Polsce nie mamy. Najbliżej byliśmy wprowadzenia przepisów o REIT-ach, ale proces legislacyjny się zatrzymał. Wasz rynek jest świetnym przykładem, jak zbudować silny sektor: czeskie fundusze przyciągają tyle kapitału, że inwestują poza granicami, bo rodzimy rynek jest już po prostu za mały. Sama Investika zarządza aktywami o wartości 2 mld euro. Jak to się zaczęło i co sprawiło, że te fundusze są tak popularne?
Zacznę od legislacji. W Czechach też nie mamy REIT-ów, mamy nieruchomościowe fundusze open-end podobne do tych, które działają we Francji czy Niemczech, przeznaczone również dla inwestorów detalicznych i pozwalające lokować niewielkie kwoty – w Investice to 100 koron, czyli 4 euro miesięcznie. W Czechach tego typu fundusze, tworzone już nie tylko z myślą o zamożnych inwestorach kwalifikowanych, pojawiły się w 2008 r.
Wydaje mi się, że brak polskich funduszy tego rodzaju to jedynie kwestia legislacji. Nie sądzę, by polscy inwestorzy różnili się od czeskich i mieli obiekcje, by inwestować w nieruchomości komercyjne. Niestety, nie ma u was ram prawnych, by ten...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
