Monolog Kordiana punkowo między oczy
Chcę odwoływać się do wartości, ale forma musi być nowoczesna. Mnie to rajcuje. „Gen wolności” to performans, forma trochę koncertowa, mam nadzieję, że pozwalająca wyjść poza bańkę ludzi zainteresowanych martyrologiąRozmowa z Łukaszem mateckim, aktorem, twórcą spektaklu „Gen wolności. Młodzież w walce z komunizmem”
Jesteś z zawodu aktorem. Na ile typowym?
Zastrzeliłeś mnie tym pytaniem. Nie, chyba nie mam się za typowego aktora. Choć widzę w sobie takie cechy, chęć grania jest w każdym z aktorów. Nietypowa jest u mnie chyba hierarchia celów. Widziałem u wielu kolegów, jeszcze w szkole, że priorytetem jest dla nich sam udział w widowisku. Bez względu na to, co ze sceny mówią. Ja im tej pasji nawet zazdroszczę. Mnie stanie na scenie nie wystarczy, a bez powodu nawet żenuje. Choć długo trwało, nim to sobie uzmysłowiłem. To mi nawet przeszkadzało. Ale kiedy to sobie uświadomiłem, zacząłem z tego korzystać.
Jak?
Zacząłem kierować swoją drogą tak, aby być na scenie po coś więcej.
Jest jakimś problemem to, że aktor to bardziej tworzywo dla innych, niż autonomiczny podmiot, pełny twórca?
Dla wielu aktorów to nie jest problem. Wchodzisz do tego zawodu jako młody człowiek. I musisz stać się wtedy tworzywem w czyichś rękach. Pytanie, jaki masz do tego stosunek. Czy w pełni się oddasz: reżyserowi, teatrowi. Czy dodatkowo masz w sobie mechanizm, który ci ten odruch grania za wszelką cenę blokuje. Wielu aktorom naturalny i pewnie zdrowy aktorski narcyzm jest po prostu dany. Inni, jak ja, muszą się do niego przebijać.
I co...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
