Jak wrócić, by mieć dokąd
Powrót jest skomplikowanym, nieoczywistym przedsięwzięciem. Wracając, trzeba ustanowić, ufundować na nowo miejsca, które się dawno temu opuściło. To sztuka, więcej niż rzemiosło.
Pod osłoną nocy czy w blasku fleszy? Pod przebraniem, a może zapowiedziany afiszami i artykułami? Witany przez jednego, ostatniego, który jeszcze na niego czekał czy na konferencji prasowej? I przede wszystkim: po co i dla kogo? Przywrócić stary porządek, czy podżyrować ten nowy – ten, o którym wie doskonale, że jest budowany na kłamstwie i podłości i nic więcej poza podłością i kłamstwem nie będzie w stanie stworzyć. I kto na niego czeka? Człowiek czy idea? Rodzina czy przekonanie o własnej wyjątkowości i posłannictwie? A nie zapominajmy – co zrobi z zalotnikami? Urządzi im krwawą rzeź czy może pojednawczo uściśnie rękę, przyjmie od nich wyrazy uznania, odwzajemni je chłodnym, ale grzecznym skinieniem głowy. A na koniec wszyscy razem zrobią sobie kilka „rodzinnych” zdjęć.
Dotarło do mnie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)