Zemsta zamiast konserwatyzmu
Polityka migracyjna w Europie była błędem, ale chwalony na prawicy „Citizen Vigilante” nie jest nowym „Życzeniem Śmierci”. Więcej w nim Andreasa Brevika niż Charlesa Bronsona.
Znam jedną osobę o poglądach konserwatywnych, której naprawdę podobał się „Citizen Vigilante” Uwe Bolla. Znam też takich, którzy hamletyzują pisząc recenzje o filmie, który może jest niedoskonały artystycznie, ale porusza ważny problem. Owszem, ten film porusza ważny problem społeczny. Nie jest jednak jedynie niedoskonały artystycznie. Ten film jest na poziomie najgorszych wytworów Patryka Vegi, od których on sam się odcina. To jednak nie powinien być jego największy problem w oczach widza o poglądach prawicowych. Ten promowany przez Elona Muska film jest sadystyczną, antychrześcijańską erupcją jakobizmu albo też nihilizmu. Niestety tym samym symbolizuje obraz współczesnej alt-prawicy.
Niemiecki reżyser Uwe Boll jest jedną z najbarwniejszych postaci w światowym kinie. Doktor literaturoznawstwa i reżyser koszmarnych ekranizacji gier wideo, które seryjnie były miażdżone przez krytyków filmowych nie jest jednym z reżyserów filmów „tak złych, że aż dobrych”. To nie nowy Ed Wood. Jego filmy są tak złe, że bolą od nich oczy. A jednak wciąż pływa po powierzchni i kręci swoje filmowe potworki. Pracował z tak uznanymi aktorami jak Jürgen Prochnow, Ray Liotta czy Ben Kingsley, ale też ikonami kina akcji jak Jason Statham. „Kochacie mnie nienawidzić” – mówił w wywiadzie dla Hollywood Reporter po tym,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
