Innowacje w duchu Gandhiego
Indyjskie firmy dowiodły, że potrafią wytwarzać skuteczne leki w masowych ilościach za ułamek ceny oryginału, przestrzegając zarazem dobrych praktyk produkcyjnych wymaganych na Zachodzie. Jak tego dokonały?
Proces produkcji każdego leku innowacyjnego, bez względu na to, jak bardzo jest skomplikowany, sprowadza się do określonej sekwencji działań, typu: mieszaj przez piętnaście minut, rozdrobnij, uzyskaj czteroprocentową wilgotność, mieszaj ponownie przez trzydzieści minut. Jeśli jednak chce się produkować generyczny odpowiednik, trzeba znaleźć inną recepturę, najlepiej uproszczoną i pozwalającą szybciej uzyskać podobny efekt. Należy więc zastosować inżynierię odwrotną.
Tanie może być lepsze
Rajiv Malik osiągnął w tym prawdziwe mistrzostwo. Zdobywał doświadczenie w laboratoriach w Pendźabie, był właścicielem ponad sześćdziesięciu patentów. Pracował w Ranbaxy (indyjska firma farmaceutyczna specjalizująca się w lekach generycznych – red.) od siedemnastu lat, awansował na stanowisko szefa działu formulacji form stałych i płynnych. Poza tym przetrwał wiele katastrof. Kiedy jednak kierownictwo zdecydowało, że nadal będzie sprzedawać Sotret, wadliwy środek przeciwtrądzikowy, Malik uznał to za irracjonalne. Jak później twierdził, cała ta sytuacja skłoniła go do odejścia. W czerwcu 2003 r. złożył wymówienie.
Zredukowanie siedmioetapowego procesu produkcji leku typu: A‑B-C-D-E-F-G do G‑C-B-F to niełatwe zadanie. Efekt musi spełnić wymagania agencji regulacyjnych, a zarazem przetrwać atak prawników reprezentujących właścicieli patentu. Malik umiał...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

