Bezsilna kultura
„Pan złota rączka”, „On, ona i dzieciaki”, „Rodzina zastępcza”… Milenialsi wychowali się na prorodzinnych sitcomach, a jakoś nie chcą mieć licznego potomstwa. Kultura nie zaprogramowała ich na przyszłych rodziców. Skąd więc ta powszechna wiara, że pomoże nam rozwiązać nie tylko demograficzne, ale i wszelkie inne problemy?
Moja znajoma jest wielką fanką serialu „Heated Rivalry” („Gorąca rywalizacja”) opowiadającego o miłosnych perypetiach dwóch hokeistów. Wiedziałam, że ma poglądy bardziej konserwatywne niż progresywne, więc zapytałam ją, czy po kontakcie z tym uniwersum (obejmującym również liczne książki i komiksy) stała się bardziej otwarta na prawa osób homoseksualnych. Spojrzała na mnie jak na głupią i rzekła: „Nie, niby czemu?”.
Nie powinnam być zdziwiona, mając w pamięci ciekawe zjawisko występujące w Japonii. Szalenie popularne są tam mangi boys love, czyli komiksy, których fabuła kręci się wokół romansów męsko-męskich; ich rynek jest warty setki milionów dolarów. Chętnie czytają je 30- i 40-letnie kobiety, gospodynie domowe i matki dzieciom. Popularność boys love nie przełożyła się jednak na wzrost niskiej obecnie akceptacji dla praw osób homoseksualnych. Naukowcy badający ten paradoks doszli do wniosku, że dla większości miłośniczek tego gatunku stanowi on przede wszystkim konwencję romantyczną i fikcję, których nie łączą z aktywizmem na rzecz praw LGBT+.
Podobnie u nas ludzie mogą tłumnie iść do kina na „Odyseję” i mieć w głębokim poważaniu to, że czarnoskóra aktorka grająca Helenę Trojańską reprezentuje uciemiężoną mniejszość. Bo film Christophera Nolana jest dla nich tylko...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
