Rakieta nie przyhamuje, żeby biurokraci mogli zrealizować proces decyzyjny
Ludzie na obszarach zagrożonych powinni otrzymywać konkretne komunikaty. A w tej chwili jedyne, co można zalecić mieszkańcom Lubelszczyzny, to żeby sobie pobrali ukraińskie aplikacje, bo nasi sąsiedzi mają system ostrzegania już dopracowany.Rozmowa z gen. dyw. Romanem Polko, byłym dowódcą GROM
Rosyjska rakieta, która wleciała do Polski i wyrywała dziurę w ziemi w miejscowości Tarnawa-Kolonia, przykryła wszystkie inne wydarzenia. Opozycja grzmi, że rząd nie ostrzegł mieszkańców o zagrożeniu, bo jest nieudolny i do niczego się nie nadaje. Zgadza się pan z tą oceną? Wina Tuska?
Zamiast partyjnej nawalanki powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego, co się wydarzyło. Kolejny rok edukujemy ludzi, że są dwa sygnały: modulowany, czyli coś się dzieje, a ciągły znaczy, że dziać się przestało.
Tyle że w Tarnawie-Kolonii chyba nie było żadnych sygnałów. W sieci jest takie nagranie – noc, cisza, spokój, nagle rakieta przemknęła obok czyjegoś domu, po czym rozległ się huk.
To jest przerażające doświadczenie dla mieszkańców. I rzeczywiście o godz. 2.16 polskie samoloty już były w powietrzu, bo rosyjskie rakiety i drony zmierzały w kierunku naszego terytorium. Można było wysłać komunikat do ludzi, że coś takiego nastąpiło. Tymczasem gdy jedna z tych rakiet wdarła się na terytorium Polski, to alarm został uruchomiony pięć minut po tym, gdy już spadła i nie stanowiła zagrożenia. Sygnał alarmowy włącza się po to, żeby ktoś zdążył zareagować i wiedział, ile ma czasu na ową reakcję.
Czyli jednak wina Tuska?
Nie ma sensu w ten...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
