Polska walczy o miejsce przy stole, ale traci zaufanie
Obecny rząd kontynuuje linię z lat 2018–2020: bliską współpracę z USA bez oglądania się na UE. Różnica polega na tym, że dziś Ukraina, w środku wojny z Rosją, bywa traktowana nie jako partner do wzmocnienia, lecz jako konkurent o wpływy, technologie i miejsce przy stole.
W „Rzeczpospolitej” ukazała się polemika Wojciecha Warskiego z moim środowym felietonem o polskiej propozycji udziału w produkcji rakiet Patriot. Autor zarzuca mi nieprawdę, lecz omija najważniejsze pytanie: czy Polska, zabiegając w Waszyngtonie o udział w tym projekcie, działała wspólnie z Ukrainą, czy obok niej. Nie kwestionuję prawa rządu do zabiegania o polskie interesy przemysłowe i wojskowe. Twierdzę jedynie, że nie wolno ich przeciwstawiać bezpieczeństwu Ukrainy ani realizować bez porozumienia z Kijowem.
Działania Warszawy nieuzgodnione z Kijowem mogą mieć kosztowne skutki
Istota sporu nie polega więc na tym, czy Polska ma własne interesy – oczywiście, że ma. Chodzi o to, czy może je skutecznie realizować bez wcześniejszego uzgodnienia stanowiska z Kijowem, skoro cały projekt wyrósł z rozmów amerykańsko-ukraińskich i miał przede wszystkim zwiększyć zdolności obronne naszego sąsiada. Warski odpowiada na tezę, której nie postawiłem: jakobym sprzeciwiał się polskim korzyściom. Tymczasem mój zarzut dotyczy nie celu, lecz sposobu działania.
Nie przypisuję wypowiedzi Donalda Tuska z 30 grudnia ub.r. wielkiej mocy sprawczej, lecz przypominam ją jako przykład...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
