Rewolucja compliance, czyli o skutkach nowej dyrektywy antykorupcyjnej
Kary do 5 proc. globalnego obrotu czy 40 mln euro zmotywują firmy do wdrożenia compliance. Warto jednak, by polski ustawodawca uregulował zasady zarządzania zgodnością.
Po trwającej prawie trzy lata ścieżce legislacyjnej 11 maja 2026 r. opublikowano dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2026/1021 w sprawie zwalczania korupcji. Akt ten może także w Polsce okazać się kamieniem milowym w historii rozwoju compliance. Nie chodzi bowiem wyłącznie o harmonizację przepisów karnych dotyczących korupcji. Dyrektywa zobowiązuje państwa członkowskie do zharmonizowania regulacji w obszarze odpowiedzialności podmiotów zbiorowych – zagadnienia, które w Polsce potrafi wywołać swoistą „zadyszkę dogmatyczną” oraz, w perspektywie politycznej, wielokrotnie nie doczekało się konsekwentnego domknięcia mimo wieloletnich deklaracji. Tymczasem przedsiębiorstwa wyprzedziły legislację – organizacje w coraz szerszym stopniu wprowadzają prewencyjne, a często już ustandaryzowane systemy zarządzania zgodnością, określane skrótowo CMS (Compliance Management Systems). Co ciekawe, trend ten widoczny jest nie tylko w sektorze prywatnym, ale także publicznym.
Polska zmuszona do działania
Zanim zerkniemy bliżej na dyrektywę, warto na wstępie zaakcentować rzecz oczywistą: UE nie jest pozbawiona ambicji ani konsekwencji legislacyjnej w kwestii compliance. Wystarczy wspomnieć o obszarach takich, jak zrównoważony rozwój i odpowiednie raportowanie (CS3D i inne), whistleblowing, pakiety AML-owe, prawo konkurencji, sankcje w handlu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)