Pułapka zielonego wzrostu
Transformacja | Polityka klimatyczna
W debacie o zielonej transformacji najwygodniejszą obietnicą jest zielony wzrost. To elegancka formuła pozwalająca zachować niemal wszystko: rosnące PKB, konsumpcję, inwestycje, mobilność, globalny handel, technologiczny optymizm i poczucie moralnego komfortu. Wystarczy, jak głosi ta opowieść, że gospodarka stanie się bardziej efektywna, niskoemisyjna, zelektryfikowana i cyfrowa. Wtedy rozwój będzie trwał dalej, a presja na środowisko zacznie spadać.
Ta obietnica jest wygodna nie tylko intelektualnie, lecz także politycznie i kapitałowo: pozwala mówić o głębokiej transformacji bez naruszania podstawowego modelu wzrostu, konsumpcji i alokacji inwestycji.
Obietnica decouplingu
W języku ekonomii i polityki klimatycznej kryje się za tym pojęcie decouplingu, czyli oddzielenia wzrostu gospodarczego od emisji, zużycia energii, eksploatacji zasobów i degradacji środowiska. W wersji umiarkowanej jest to postulat rozsądny. Gospodarki powinny produkować więcej wartości przy mniejszym zużyciu energii i materiałów na jednostkę PKB. Problem zaczyna się wtedy, gdy z relatywnej poprawy efektywności wyciąga się wniosek o możliwości trwałego, globalnego i absolutnego oddzielenia wzrostu od fizycznej bazy gospodarki.
Paradoks Jevonsa
Tu zaczyna się niewygodna rozmowa. Bo gospodarka nie jest aplikacją...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)