Almodóvar znów opowiada o sobie
W bardzo osobistym filmie „Gorzkie święta”, który 28 sierpnia wchodzi do polskich kin, Pedro Almodóvar rozlicza się z prawem artysty do wykorzystywania w sztuce własnego życia, ale też bolesnych doświadczeń innych ludzi.
To kolejna próba Pedro Almodóvara zmierzenia się ze sobą jako z twórcą. Hiszpański mistrz pyta, czy artysta ma prawo wysysać z innych to, co ich boli, z czym nie mogą się uporać. Ale też co może wziąć z własnego życia i na ile obnażyć się przed publicznością. A wreszcie – jaką cenę musi za ów psychiczny ekshibicjonizm zapłacić.
Film w filmie
„Gorzkie święta” rozgrywają się w dwóch planach czasowych. W pierwszym z nich Almódovar wraca do początku XXI w. Elsa jest reżyserką spotów reklamowych. Niedawno umarła jej matka. Kobieta nie może się po jej śmierci podnieść. Żeby zagłuszyć ból, rzuca się w wir pracy, planuje nakręcenie pierwszego filmu artystycznego. W nocnym klubie rolę w swojej nowej produkcji proponuje spotkanemu tam striptizerowi. Chłopak na co dzień pracuje jako strażak, w klubie dorabia. Parę połączy romans.
Na ekranie pojawią się również dwie inne kobiety. Jedna z nich podejrzewa swojego męża o zdradę, druga – opłakuje śmierć syna. Po ciężkim ataku paniki Elsa wyjeżdża z jedną z przyjaciółek, Patricią, na Lanzarote. I tworząc scenariusz, zaczyna żerować również na jej życiu. Cała ta opowieść jest dość fragmentaryczna i zagmatwana, jakby wyciągana po kawałeczku z pamięci....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
