Żeglowanie - oprzeć się pokusie
Dlaczego nie należy tracić urlopu na wyrabianie patentu
Żeglowanie - oprzeć się pokusie
Często żeglarską przygodę zaczyna się na łódkach klasy "Optymist"
FOT. (C) JERZY UNDRO-PAP/CAF
Trzeba przede wszystkim pamiętać o jednym: na wodzie nieraz wieje wiatr. To oznacza, że jacht, który dotychczas spokojnie stał - dzięki czemu obecność na nim w niczym nie urągała naszej powadze (panie wystawiają twarze do słońca i moczą nogi, panowie dają zlecenia do biura maklerskiego przez telefon komórkowy) - przyjmuje wiatr w żagle i zaczyna płynąć. Zdarza się, że dosyć szybko. No, a wtedy dochodzi do sytuacji, w której Czytelnicy "Rzeczpospolitej" nie powinni się znaleźć.
Po pierwsze - chlapie! Może kołysać! Trzeba wtedy ciągnąć za różne sznurki, przesiadać się bez racjonalnego uzasadnienia, a w dodatku uważać na głowę, bo długa pozioma belka,...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
