Historia jednego trybu
Historia jednego trybu
RYS. JACEK FRANKOWSKI
BEATA MIK
Nikt nie słuchał uwag praktyków podczas dyskusji nad projektem rewolucji w modelu tymczasowego aresztowania. Trzeba było postraszyć zawaleniem się najwyższej instancji sądowej.
Najwyraźniej nie ma szczęścia karnoprocesowa instytucja kontroli utrzymywania środka zapobiegawczego, w tym tymczasowego aresztowania, inicjowanej na wniosek oskarżonego (podejrzanego) lub obrońcy i niezależnej od kontroli instancyjnej.
Pod rządem kodeksu postępowania karnego z 1928 r. występowała ona w czapce-niewidce. Przepisy prawa pozytywnego po prostu nie przewidywały takiej instytucji. Niczego nie zmieniła głęboka nowelizacja tamtego kodeksu przez ustawę z 27 kwietnia 1949 r., mimo iż właśnie ona powierzyła stosowanie wszystkich środków zapobiegawczych w postępowaniu przygotowawczym prokuratorowi. Podobnie poczynał sobie kodeks wojskowego postępowania karnego z 1945 r.
Nie budziło wszakże wątpliwości, że rozważany - nazwijmy umownie - tryb wnioskowy był dopuszczalny, bo dawał się wywieść w szczególności z przepisów art. 157 ¤ 1 i art. 159 k.p.k. z 1928 r. oraz art. 99 i art. 109 k.w.p.k. Wydawało się zarazem niesporne, że wnioski o uchylenie lub zmianę środka zapobiegawczego rozpoznawał gospodarz...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
