Przyda się przecież moja robota
Przyda się przecież moja robota
FOT. (C) ARCHIWUM KRYSTYNY STASZEWSKIEJ
BARTOSZ MARZEC
- Nie mógłbyś wreszcie napisać czegoś pogodnego? Na przykład o kwiatkach i motylach? - spytała Staszka Staszewskiego jego żona Krystyna. Staszewski popatrzył na nią w milczeniu, uśmiechnął się jakoś dziwnie, a potem napisał "Baranka". Historię ślepej miłości do panienki nie najcięższych obyczajów opatrzył refrenem wziętym z II części "Dziadów". "Na głowie kwietny ma wianek/w ręku zielony badylek/a przed nią bieży baranek/a nad nią lata motylek".
Krystyna Staszewska przez lata próbowała zainteresować tymi piosenkami syna - lidera "Kultu" Kazika. - Sam piszę lepsze - odpowiadał rockman. W końcu jednak zmienił zdanie i nagrał dwa rewelacyjne albumy z utworami ojca. Archiwalne nagrania ukazały się w 1997 roku, podobnie jak poprzednie płyty, nakładem SP Records. Nagle cała Polska zakochała się w Staszku Staszewskim.
- Mówiłam o nim Pesymistienko. Staszek kochał świat i życie, ale jego uczucie było straceńcze, tragiczne - wspomina Krystyna Staszewska. - Zawsze powtarzał, że umrze wcześnie.
- Granicą, po której przekroczeniu człowiek staje się stary, była dla niego pięćdziesiątka. Śmiertelnie bał się tego wieku...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta