Pod ściętym drzewem
Drwal z piłą mechaniczną w ręku i bezwzględny urzędnik to jedne z głównych postaci happeningu.
- Była to pełna ironii przypowieść o tym, dlaczego powinniśmy dbać o drzewa -mówi Jacek Bożek z Klubu Gaja, organizatora akcji.
Miejsce spotkania nie było przypadkowe. Do marca na placu rosła topola. Wycięto ją, bo była spróchniała. Na jej miejscu zostanie posadzony dąb, ale dopiero wtedy, gdy archeolodzy zbadają teren.
aba

![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
