Nie warto protestować za wcześnie
Do arbitrów regularnie wpływają odwołania z góry skazane na porażkę, bo poprzedzający je protest został złożony... za wcześnie.
Chodzi przede wszystkim o zarzuty pod adresem ofert konkurencyjnych firm. Niektórzy przedsiębiorcy zgłaszają je po zapoznaniu się z dokumentacją przetargową, nie czekając na ostateczny wybór najkorzystniejszej oferty. Ponoszą wówczas koszty rozprawy przed zespołem arbitrów, który odrzuca odwołanie, nie rozpoznając zawartych w nim zarzutów.
Zła interpretacjaSkąd bierze się ten pośpiech? Z niewłaściwej interpretacji art. 180 ust. 2 prawa zamówień publicznych. Mówi on, że "protest wnosi się w terminie 7 dni od dnia, w którym wykonawca powziął lub mógł powziąć wiadomość o okolicznościach stanowiących podstawę jego wniesienia".
Niektórzy uważają, że czas ten zaczyna biec od momentu, kiedy udostępniono im oferty konkurencyjnych firm. Mogli wówczas znaleźć w nich błędy, które powinny skutkować wykluczeniem lub odrzuceniem ofert.
W tej interpretacji zapomina się jednak o ustępie 1 tego artykułu, który mówi, że protest wnosi się...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)