Kobylański zaprosił prałata
"Dziennikowi Bałtyckiemu" ksiądz prałat miał powiedzieć, że jedzie po pomoc finansową dla instytutu jego imienia. "Rz" ks. Jankowski mówi, że to bzdura. - Ja nie jadę po pieniądze. Jadę odpocząć.
Prałat zabierze ze sobą dwa prezenty z bursztynu. Jeden dla Kobylańskiego, drugi dla abp. Janusza Bolonka, nuncjusza w Urugwaju.
- Ksiądz Jankowski działa na własny rachunek. Stosowanie wobec tego człowieka bidaczka kar kanonicznych nie ma sensu. On się pogrąża - komentuje metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski.
e. cz.

![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)