Liczy się przygoda
Dariusz Pawłowski | O tym, co tracą ludzie, którzy nie odwiedzają antykwariatów, z bibliofilem rozmawia Janusz Miliszkiewicz.
Rz: Zbiera pan druki i dokumenty emigracyjne. Co ostatnio pan zdobył?
Dariusz Pawłowski: W czerwcu na aukcji udało mi się kupić pierwszy numer paryskiej „Kultury". Zapłaciłem 700 zł, przy cenie wywoławczej 240 zł. Numer ten został wydany w Rzymie w 1947 r. Okładkę projektował ceniony grafik i drukarz Stanisław Gliwa. Uważam, że druki „Kultury" są niedoceniane. Ciekawe i rzadkie numery widuję w antykwariatach po 10 – 15 zł.
Zdobyłem też książkę z odręczną dedykacją Witolda Gombrowicza i jego korespondencję z pracownikami Banco Polaco w Argentynie. Na jarmarku na Kole w Warszawie za 30 zł kupiłem rysunkowy portret poety i kolekcjonera książek Juliana Tuwima, wykonany przez Jerzego Zarubę. Za cenę wywoławczą, 100 zł, wylicytowałem bardzo rzadkie zdjęcie Janusza Kusocińskiego z obozu sportowego z 1926 r.
Antykwariusze narzekają, że klienci zaglądają jedynie na strony internetowe.
Ci, którzy nie odwiedzają...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
