Multipleksy same sobie winne
Nie znoszę wielkich sieci kinowych. Bilety są w nich drogie, seanse okupione nienormalnie długimi blokami reklamowymi, a do tego zachęcają tam ludzi do jedzenia na sali. Oglądanie filmu w takim miejscu traci swój magiczny urok. Dlatego wcale nie uważam, że małe kina przeżywają odrodzenie wyłącznie dzięki publicznym dotacjom. Owszem, dzięki temu są dla...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)