Czy Polsce grozi stagflacja
Mirosław Gronicki, Jerzy Hausner Najwyższa pora przestać myśleć o gospodarce ideologicznie i politycznie. Kolejne połajanki z jednej strony, a z drugiej huczne zapowiedzi ułatwień dla przedsiębiorców i inwestorów rodzą dysonans i rozczarowanie. Potrzebna jest codzienna robota i otwartość do współdziałania.
W ostatnich kwartałach opinia wielu ekonomistów skupiona została na komentowaniu „Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju". Tym samym w debacie publicznej koncentrowano się na zagadnieniach strukturalnych i perspektywie średnio- oraz długookresowej. My staraliśmy się zwracać uwagę na narastanie problemów bieżących i słabości polityki gospodarczej.
Teraz jest już oczywiste, że polska gospodarka zmniejsza dynamikę i zaczynamy tracić w kilku kluczowych punktach równowagę makroekonomiczną. Mówiąc wprost, polska gospodarka zwalnia. I o ile wskaźniki roczne nie są jeszcze alarmujące, to dane kwartalne muszą niepokoić (odsezonowane i dotyczące zmian kwartał/kwartał, czyli -0,1 proc. w I kwartale , 0,8 proc. w II kwartale i 0,2 proc. w III kwartale).
Gospodarka tylko na jednym silniku
Problemem nie jest tylko odczuwalne obniżenie dynamiki wzrostu, ale także zmiana jego struktury. Ciągnie go już tylko konsumpcja, zarówno prywatna jak i publiczna. Wkład inwestycji i eksportu netto jest ujemny, niepokojący jest także wzrost zapasów (w III kwartale odpowiadający za 1,1 proc. wzrostu PKB). A jednocześnie obserwujemy osłabienie dynamiki wydajności pracy i efektywności gospodarki. Wygląda na to, że przestrzeń do jej ekspansji i poprawy efektywności bardzo się...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)