Pałac Elizejski w zasięgu Marine Le Pen
Jeśli w nadchodzących tygodniach liderka Frontu Narodowego przekona Francuzów, że zerwała z rasizmem i faszyzmem, może wygrać w maju wybory prezydenckie – mówi Jędrzejowi Bieleckiemu dyrektor czołowej agencji badania opinii publicznej Kantar Public.
"Rzeczpospolita": Marine Le Pen zostanie w maju prezydentem Francji?
Emmanuel Riviere: Jeszcze kilka tygodni temu byłem przekonany, że to niemożliwe. Ale dziś już nie jestem pewien. I to przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze, mamy niespodziewany wynik wyborów prezydenckich w USA, a na Le Pen w znacznym stopniu głosuje ten sam typ ludzi, który złożył się na elektorat Donalda Trumpa: robotnicy z dawnych regionów uprzemysłowionych północnej i wschodniej Francji, odpowiednika Minnesoty, Ohio, Michigan. Biali mężczyźni w średnim wieku, z gorszym wykształceniem, przegrani globalizacji. Po wtóre Le Pen rozpoczęła kampanię i bardzo dobrze wypada w mediach, rośnie w sondażach. I wreszcie we Francji, jak w całej Europie, znaleźliśmy się w bardzo niepewnych czasach, preferencje wyborców są bardzo zmienne.
Mimo wszystko, jeśli wierzyć ostatnim sondażom, liderka Frontu Narodowego może liczyć w drugiej turze co najwyżej na 36 proc. głosów. Wciąż daleko do 50 proc...
Nie mówię, że będzie łatwo jej wygrać. Ale Le Pen ma kilka atutów. Znakomicie mobilizuje swój elektorat, a ci, którzy raz na nią głosowali, robią to i w następnych wyborach. A to może być problem dla jej konkurentów: Hillary Clinton przegrała w znacznym stopniu dlatego, że demokratyczni wyborcy, którzy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta