Dramat samozatrudnienia
Giganci kina są w Cannes w wielkiej formie, ale wszystkich zaskoczył Ladj Ly z „wyklętego" podparyskiego blokowiska.
Ken Loach i Pedro Almodóvar pokazali w Cannes dokładnie to, czego się po nich spodziewamy. Brytyjczyk sportretował ludzi w trybach bezwzględnego systemu społecznego, Hiszpan opowiedział o nieszczęśliwych miłościach i twórczości, która staje się panaceum na zło świata.
Najniższe stawki
„Ból i blask" to bardzo osobista spowiedź hiszpańskiego mistrza. Bohaterem filmu jest reżyser, który od jakiegoś czasu nie pracuje, histeryk chorujący na „wszystko", człowiek pogrążony w depresji. Po dawce narkotyku wracają do niego obrazy z przeszłości. Widz zna je dobrze: wiejskie kobiety śpiewające przy praniu pościeli w rzece, chłopcy w seminarium duchownego, matka wśród nędzy walcząca jak lew, by synowi stworzyć kawałek prawdziwego domu.
Wracają też dawne miłości z czasów movida madrileña, ból rozstania z ukochanym mężczyzną. Sam Almodóvar mówi, że „Ból i blask" zamyka trylogię, na którą składają się też „Prawo pożądania" i „Złe wychowanie". Ale jednocześnie zapewnia: – Wszystkie moje filmy są osobiste, ale...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
