Prawo kolanem przepychane
PiS znów idzie na rympał i to nie tylko z Polskim Ładem.
Przed dojściem do władzy PiS zapewniał – i trzeba o tym koniecznie przypominać – że nie będzie obywateli niczym zaskakiwał, że będzie ich słuchał i konsultował się z nimi. Zapowiadał również, że zmieni fatalne praktyki legislacyjne poprzedników. Praktyka pierwszej kadencji była zgoła inna: najbardziej fundamentalne dla państwa regulacje były przepychane nocami, z pogwałceniem procedur, błyskawicznie. Ale również te procedowane mniej ekspresowo pchano byle jak i w tempie urągającym jakiejkolwiek staranności, hurtowo odrzucając wszelkie, nawet najrozsądniejsze, poprawki proponowane przez inne ugrupowania.
Sięgnijmy do świeżej książki Stefana Sękowskiego i Tomasza Pułróla „Upadła praworządność. Jak ją podnieść" (wydawnictwo Nowej Konfederacji), gdzie czytamy: „»Tworzenie prawa nie może być ekspresowym, interwencyjnym reagowaniem na bieżące zdarzenia« – pisali działacze PiS-u w swoim programie.
Faktycznie, gdy przyjrzymy się, jak to wyglądało wcześniej, zwłaszcza za rządów PO–PSL, z roku na rok prace nad poszczególnymi ustawami trwały coraz krócej. Jak możemy przeczytać w »Barometrze Prawa«, jeszcze w 2005 roku (koniec rządów SLD i początek PiS-u) od wpłynięcia projektu do Sejmu do podpisu prezydenta mijało średnio 198 dni. Później czas ten sukcesywnie się skracał; w 2010 roku było to 170 dni, w 2014 – 151, a w 2015 (koniec...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta